Pages

Showing posts with label Zorka 4. Show all posts
Showing posts with label Zorka 4. Show all posts

8 Jun 2013

Sobota rano

- Jestem zła. Boże, ależ jestem na siebie zła. I stara jestem. To na pewno.
- Ludzie na moim roku wymieniają się informacją o rozmiarach obrączek, a ja czuję się jak w ukrytej kamerze. Czemu ludzie to robią w wieku 23 lat? Czemu ludzie w ogóle to robią?
- Nie wiem skąd wzięłam przypuszczenie, że seler naciowy może mi zasmakować. Jego zapach wnika chyba między komórki, albo w nie wsiąka, bo nie da się go wyszorować z palców. Czuję go przy każdym ruchu dłoni. Zaraz się porzygam.
- Zrobiłam mały eksperyment i okazuje się, że najwyraźniej pracodawcy nie zapraszają mnie na rozmowy nie ze względu na braki w doświadczeniu, ale wygląd. Bajecznie. To mam kolejny powód żeby znowu rozstać się na jakiś czas z kolczykami.


22 May 2013

Niedorzeczne

- Tylko nie udław się tym jabłkiem... bo będziesz miała jabłko Adama.
Czyli Ela i jej suchary.

Wydaje mi się, że nasza dwójka powinna mieć zakaz pokazywania się publicznie. To jak zachowujemy się w swoim towarzystwie jest... niedorzeczne. Tak, to określenie pasuje tu idealnie.

Miałyśmy zanurzyć tylko nóżki, bo nie był to jeden z tych upalnych dni, ale skończyło się jak zwykle. Tak więc Ela zaliczyła dziś swoją pierwszą w tym roku kąpiel w morzu. Mi jedynie "fale" zalotnie podmyły tyłek dzięki czemu spodenki wisiały mi w kroczu jak Panu żulowi, któremu po... a raczej puściło się w gacie. I to porządnie. Cóż.

Rysunki czekająąąąąą... czekająąąąą... są, będą! Pomysły, chęci są, wszystko jest tylko czassssu brak.


16 May 2013

Językowo bardzo ładnie

Gdyby tak morze i góry mieć w jednym miejscu...
Zapomniałam jaka to przyjemność spędzić calutki dzień poza domem.
Dawno nie czułam się tak dobrze jak dziś. Czwarty dzień, a ja czuję się lepiej niż pierwszego.


przeganianie chmur

chcę taki
PLUS płody mojego (nie)dotlenienia czyli piosenka o jabłuszkach, super wiersz i inne... (duży format w nowej karcie). Jeśli faktycznie wyglądam tak jak na rysunku po prawej, nie dziwię się, że niektórzy biorą mnie za lesbijkę...


11 May 2013

Marność nad marnościami i wszystko marność. Nie z parostatkiem, ale z tymi właśnie słowami na ustach dziś się obudziłam. Cóż.


7 May 2013

Dziurę dziewczyna kopała...


... i palec sobie roz... la la la





















 Czyli zwierzęta poszły na plażę.

Czy tylko ja na blogerze dostaję szału przy dodawaniu do postów zdjęć?

Pogoda sprawia, że wstaję o 7 rano i z uśmiechem na ryju funkcjonuję przez cały dzień. To musi być fajne obchodzić urodziny wiosną. Chciałam mieć dzisiaj urodziny...
Mam ochotę skakać w gumę, w klasy, grać w plażową siatkę, jeździć na rolkach, na rowerze i... i rysować! I wszystko! Chociaż jestem "góralem" mimo wszystko zaczynam doceniać mieszkanie nad morze. Tak strasznie chce się żyć...
Tylko jednego brak...
Ahhhh.

A Dom Zły powoli się chowa...



27 Apr 2013

Kozica

Proszę państwa, MISZEK



I jeszcze trochę z innej beczki
pachnący pokój
smutny, stary penis?
?...
... a-HA!

Miło mi. Zabawnie. Jakaś taka społeczna się ostatnimi czasy stałam w sensie sprawia mi przyjemność kontakt z obcymi ludźmi. Nawet telefony od nieznajomych numerów odbieram. Nie wiem o co chodzi, ale wszyscy są tacy uprzejmi i sympatyczni, że aż się chce.
Spędziłam wczoraj 1,5 godziny (a nie jak zawsze godzinę) czekając na wywołanie filmu. Klisze przyjmował ode mnie jakiś świeży pracownik. Kiedy przyszłam po odbiór, mój ulubiony Pan przywitał mnie z promiennym uśmiechem, ale mina mu zrzedła gdy okazało się, że jego współpracownik przez cały ten czas nawet nie włożył kliszy do maszyny wywołującej... 
No tak - piątek, godzina 20:30, pół godziny przed zamknięciem sklepu wszyscy są w pracy już tylko ciałem. Pan był tak dobry, że poprosił żebym poczekała bo może uda mu się to zrobić jeszcze przed zamknięciem. Normalnie bym się trochę wkurzyła, bo i godzina w centrum handlowym to już za długo, ale poszłyśmy pooglądać z Elą ekspresy do kawy i żelazka nie szczędząc sobie wybuchów entuzjazmu, drobnych tańców i podśpiewywanek. Ogólnie w sklepie wszyscy byli w jakimś amoku. Śmiali się do siebie, biegali w tę i z powrotem, a przy kasie okazało się, że usługa niby kosztuje mnie 34 grosze. Zwróciłam im na to uwagę, więc znowu zaczęli biegać. Ostatecznie zapłaciłam mniej niż pięćdziesiąt procent oficjalnej ceny, dostałam kalendarz z kozicą (choć według mnie to antylopa) na okładce i zastrzyk endorfin.
Dziś wywołując kolejny film ponownie dostałam rabat. Przemiło. Równie miło gaduszyło się o komiksach i mgr z moim ulubionym Panem w bibliotece. 
Nie poznaję siebie, ale muszę przyznać, że życie bez fobii społecznej musi być naprawdę przyjemne. Ludzie potrafią być fajni.  

Dzisiejsze odkrycie muzyczne - Daughter

13 Apr 2013

Czasami wydaje mi się, że wiem dlaczego...

Massive Attack po 10 latach działa tak samo. Wciąż jak afrodyzjak na umysł i ciało...
Chyba nie mam nic więcej do powiedzenia.


Ela zawsze chciała mieć lampę, która tak w górę w dół wziuuuu... 


4 Apr 2013

Ciiiiii

Promotor dobry tata. Pan pośrednik aka były tancerz erotyczny. Praktica llc vs brak korekcji wzroku. Panikara. Hodowla kury nad morzem. Magenta. Niewidoma i niedorozwinięty. Chłopak kupujący tampony w aptece. Przepis na pikantne ciastka od Pana pośrednika z czerwonymi oczami. Szpilki + czerwone skarpetki w Hello Kitty. Dwie zdezorientowane osy w kuchni. Zauroczenie. Pokój o zapachu szczypiorku. Szczypanie w tyłek. Ciepłe ciało w łóżku.
Czyli Gdańsk wita nową gdańszczankę.

I tęsknota.

połączenie 3 zdjęć - zero ingerencji strukturalnej

27 Feb 2013

Sera sera sera...

W piątek obchodzę moje małe, prywatne święto i zastanawiam się jak je uczcić. Coś co było przez pierwszych kilka lat kwitowane stwierdzeniem "przejdzie jej" czy też "to okres buntu" obchodzi w tym roku swoją dziesiąta rocznicę. W zasadzie to świętuję fakt, że nadal żyję bo przecież zapowiedziano mi powolną śmierć z powodu anemii, awitaminozy i innych mądrych słów. Sukcesem jest nie tylko to, że nadal całkiem żwawo stąpam, a nie słaniam się po tym świecie, ale też cisza... Zdaje się, że mojej mamie w końcu znudziły się tyrady o porcelanie mojej cery. W końcu jestem Misiem Polarnym. Ekhm.

Dekada. Łał. Nie o bicie rekordów tu chodzi, ale fakt, że jest w moim życiu jakaś stała, niezmienna rzecz, której się trzymam. Daje mi poczucie, że może w małym stopniu, ale jednak nad czymś mam kontrolę. Chciałabym jakoś zaznaczyć ten dzień, tak dla fanu. Nie mam komu gotować, a sobie samej już mi się nie chce, więc jakaś wypasiona potrawa raczej odpada. Chociaż marzy mi się zrobić w końcu domowego falafela... Może zrobię marakasy z soi i pojadę z nimi na Morenę. Przykleję sobie wąsy, pokręcę tyłkiem, pośpiewam... To zwykł dzielnica, ale zawsze gdy słyszę "morena" wyobrażam sobie, że po ulicach chodzą tam grupki mariachi.
Nie wieeeeeeeeeeeeeem.
Ale w końcu mam pretekst żeby wrzucić gdzieś to zdjęcie. MUAhaha.

prawdziwe domowo-włoskie spaghetti robione przez moja ulubioną kobietę

Oho! Tak w kwestii gotowania dostałam właśnie maila... opcja zdaje się, że ciekawej współpracy (fotograficznej) z radiem przy audycji kulinarnej. Hm. Sprzętowo chyba niedomagam, ale może...

26 Feb 2013

Cokolwiek

Oglądanie filmów w zaciszu własnego pokoju ma jedną podstawową zaletę - można w spokoju poddać się tej chwilowej, poseansowej pauzie podczas napisów końcowych. Bez bydła pędzącego w pośpiechu przed i za Tobą jakby krzesła nagle zapłonęły.
Submarine - to uczucie gdy oglądasz film za filmem, są lepsza bądź gorsze i w końcu trafiasz...



22 Feb 2013

The sun shines out your ass

Laj laj laj. Za tydzień ciemnia i wywołuję ilforda ^^ Drugi film gdzie będzie więcej cyckiów chyba w poniedziałek.
Póki co chrupię marchewkę i rozpływam się przy Frozen Planet. 

Good mood, bad mood, ugly, pretty, handsome, what have you, the right person is still going to think the sun shines out your ass
tak zasyfionej kliszy jeszcze w życiu swoim nie widziałam, ale w sumie przy tym zdjęciu mi nie przeszkadza

18 Feb 2013

Winna

HA! Jedna z niewielu dobrych informacji w tym roku - z racji małej frekwencji udało mi się otrzymać wyróżnienie w wewnętrznym konkursie studenckiej agencji foto. Ufff. Nagrodęęęę planuję przeznaczyć na zakup nowego analoga bo raz, że mi się marzy już niesamowicie, dwa - wolałabym nie kusić losu polegając jedynie na ukochanej, ale jednak cierpiącej na nadciśnienie zorce. Jak tylko się uda na pewno pochwalę się nowym cudem.

Panowie w labie albo już się nauczyli, że moje klisze są naświetlone w niewielkim stopniu, albo to zasługa cycków (Pan dawał mi płytkę z błogim uśmiechem na twarzy choć to nie on przyjmował ode mnie zlecenie, więc domyślam się, że zwołał kolegów ze wszystkich działów Saturna), ale bez proszenia znalazłam na płycie dwa foldery - wersję skanowaną przez maszynę i ręcznie... ekhm...



Przeterminowana klisza za 3 złote. Nie trzeba studia, nie trzeba dużych nakładów pieniędzy. Jestem zadowolona. Już widzę, że w końcu będę miała jakiś materiał podstawowy do mgr (no i na odczepne dla promotora), ale zabawa się dopiero zacznie i pewnie jak zwykle to czego oczekuję wyjdzie mi przez przypadek... W każdym razie jestem pocieszona bo do tej pory 2013 był naprawdę wredny.
Na razie tylko dwa, będę wrzucać partiami bo jedna klisza jeszcze poleci do wywołania.

A tak jeszcze nawiązując do przeszłego tygodnia. W sobotnią noc stojąc przy barze, zauważyłam, że stałam się celem obserwacji pewnego młodego chłopca. Nie były to bierne obserwacje. Już wcześniej próbował nawiązać ze mną kontakt, ale prawdopodobnie byłam zbyt zajęta swoim łódzkim gościem, lub pełną gestykulacji rozmową (w sumie drugą w życiu) z niespodziewanie napotkanym, byłym współlokatorem, Hiszpanem. Gdy w końcu zobaczył, że ma czysty teren, podszedł i z uśmiechem na twarzy, bez cienia skrępowania zapytał czy możemy usiąść porozmawiać. Nie jestem do tego przyzwyczajona i gdy już ma miejsce taka sytuacja nie bardzo wiem jak się zachować, ale jego młody wygląd i fakt, że przy moich nadchodzących 26 czuję się jak babcia, sprawiły, że zakupując wcześniej pewne napoje, przystałam na propozycję na zasadzie "zrobię chłopczęciu tę przyjemność". Nie bardzo wiedziałam jak rozmowa ma się potoczyć, ale uroczy 20 latek jak to za chwile obwieścił "wie czego chce" i po chwilowym szoku na wieść o siedzącej przed nim pani prawie mgr, powiedział wprost. Mianowicie wyraził ogromną chęć pocałowania mnie z racji moich kolczyków. To miałby być jego "pierwszy raz". Kiedyś prawdopodobnie zgodziłaby się bez zastanowienia (jedynie je udając), ale odmówiłam. Gdy wytłumaczyłam już dlaczego nie chcę robić za wolontariuszkę i zdementowałam jakoby miała być to wina wieku, z uśmiechem się pożegnałam i poszłam w swoja stronę.
Idąc tak myślałam sobie jak bardzo mi się to podobało. Ta pewność siebie, ale nie arogancja i prostolinijność bez śladu bezczelności. Urzekł mnie. Zaintrygował wręcz. Nienawidzę tych nudnych, szablonowych rozmówek zapoznawczych, które nie wnoszą nic poza uświadomieniem sobie jak nudni bywają ludzie. Jakby ktoś nie mógł podejść i zacząć od: "Lubie kaloryfery, są takie ciepłe zimą i zimne latem." Nie wykluczam, że padłabym przed kolesiem na kolana ocierając łzy szczęścia i dziękując za zwrócenie mi odrobiny wiary w sens komunikacji z drugim człowiekiem.
Gdzieś kiedy przeczytałam zdanie, które brzmiało mniej więcej tak - gdyby mężczyźni wiedzieli o czym myślą kobiety, byliby śmielsi. Różnie można to rozumieć, ale właśnie to przyszło mi na myśl gdy znowu siedziałam przy barze i za uprzejmością barmana delektowałam się dymem. Wtedy też podszedł bardzo smutny gej ze złamanym papierosem. Nie zapomnę tego wyrazu twarzy do końca życia. 

15 Jan 2013

Procrastination contd.

Muzyka na dziś - Yagya i Susanne Sundfør


tak to mniej więcej wyglądało